środa, 11 czerwca 2025

Wspomnienie - Sen o salonie

 

Pamięci Macieja Krzysztofa Dąbrowskiego i Augusta Kowalczyka



Wieczór autorski poezji Macieja Krzysztofa Dąbrowskiego odbył się 7 lutego 2010 r. w gościnnych progach MDSM Krakowskiego Salonu Poezji w Oświęcimiu.



Fot. Ewa Bielańska


Przygotowaniom do XXXII Krakowskiego Salonu Poezji w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży towarzyszyły dramatyczne, a jednocześnie magiczne, nagłe zwroty akcji. Rozesłane zaproszenia i plakaty rozwieszone na wszystkich rogatkach Oświęcimia obwieszczały przybycie znakomitego Krzysztofa Kolbergera.

Spakowany i gotowy do podróży poeta, Maciej Krzysztof Dąbrowski, używający również pseudonimu „MKD”, czekał na pociąg. Nagle autor dowiedział się, że Krzysztof Kolberger, który tak pięknie miał czytać jego wiersze, zmaga się z 39-stopniową gorączką. Zapowiadany wieczór stanął pod wielkim znakiem zapytania…

Ale przecież… nie! Tak być nie może! Ciężko chory na raka czteroletni Igorek Bartosz, któremu „salonowy” wieczór ma być dedykowany, czeka na wsparcie, na pomoc! Trzeba jechać mimo wszystko — ale co robić? MKD poszukuje telefonicznie Gospodarza Salonu, dyrektora Leszka Szustera, od którego zależą sprawy organizacyjne. Odnajduje go w drodze powrotnej z Niemiec do Polski i zawiadamia, że jest gotów pojechać mimo choroby Krzysztofa Kolbergera. Myśl, że Wieczór Poezji musi się odbyć, jest niepodważalna. Zbyt wiele osób zostało zaangażowanych, a przede wszystkim — nie można zapomnieć o Igorku. To przecież dla niego.

Gospodarz Salonu postanawia zwrócić się o pomoc do sprawdzonego przyjaciela. Będąc jeszcze na granicy, kontaktuje się telefonicznie z nestorem polskiej sceny, znakomitym aktorem Augustem Kowalczykiem, który właśnie wrócił z daleka i nie zdążył jeszcze rozpakować bagażu. Prawdziwa przyjaźń sprawdziła się i w tym przypadku. August Kowalczyk bez wahania podejmuje decyzję, by odbyć powtórną, długą wędrówkę — tym razem po to, aby czytać poezję Macieja Krzysztofa Dąbrowskiego „Sen o salonie” w Krakowskim Salonie Poezji.




Fot. Ewa Bielańska

Nie było czasu, by poinformować zaproszonych gości o zmianach. Pojemna aula MDSM-u szczelnie wypełniła się ludźmi pragnącymi usłyszeć nie tylko słowa poezji, lecz przede wszystkim zobaczyć tak bardzo lubianego i podziwianego Krzysztofa Kolbergera. Być może główna idea ratowania życia czteroletniego Igorka sprawiła, że pojawienie się na estradzie innego, również znamienitego aktora zostało przyjęte ze zrozumieniem i współczuciem dla chorego artysty.

Wieczór rozpoczął się od dramatycznej opowieści o zmaganiach Igorka z ciężką chorobą — rakiem — oraz od podkreślenia, że salonowa publiczność jest jedną wielką, wspierającą się w potrzebie rodziną.

Prowadzący wieczór prof. Janusz Toczek przedstawił poetę, Maćka. Powiedział m.in.:
„MKD — w taki sposób najczęściej bohater dzisiejszego wieczoru, Maciej Krzysztof Dąbrowski, podpisuje swe teksty. Raczej niechętnie mówi o sobie — na okładce wydanego w 2009 roku tomu
Romantica czytamy: humanista (po studiach artystycznych), kompozytor, aranżer, pianista i dziennikarz, członek rzeczywisty i zwyczajny ZAKR-u i ZAiKS-u. MKD jawi się jako mężczyzna o nader marzycielskim usposobieniu, czuły i wrażliwy. ‘Programowo staroświecki’, bo jego wiersze nie epatują czytelników wymyślnymi artystycznymi eksperymentami, nie gonią za wszelką cenę za oryginalnością formy i treści. Jest gentelmanem w każdym calu — zwłaszcza gdy z niebywałym taktem i kulturą mówi w swych wierszach o miłości, o zachwycie dla kobiecej urody, wdzięku i zmysłowości. Erotyki MKD, nawet te śmielsze i wolne od przesadnej pruderii, dowodzą, że o ‘tych sprawach’ można mówić otwarcie, ale z rzadkiej klasy kulturą i elegancją. W utworach MKD jest także bardzo dużo muzyki — czemu dziwić się nie sposób, wszak to zapalony muzyk. Jednym słowem: człowiek-orkiestra o bardzo pozytywnej, dobrej energii.”

MKD, powitany oklaskami, niezwykle wzruszony i oślepiony reflektorami, ukłonił się i zasiadł za pianinem. Publiczność przywitała rzęsistymi brawami również Augusta Kowalczyka, który otworzył wieczór wierszem pt. „Dorosnąć”, z dedykacją dla małego Igorka. Nikt się nie spodziewał tak wzruszająco i pięknie przeczytanych utworów warszawskiego poety. Publiczność siedziała zasłuchana, wpatrzona z zachwytem w nestora polskich scen. Każde jego słowo było celne i przemawiało do wyobraźni — jakby zawierało nasze własne myśli i pragnienia.

Do MKD należała także oprawa muzyczna wieczoru. Ten niezwykle utalentowany muzyk i kompozytor jest absolwentem PWSM w klasie skrzypiec, które później zamienił na fortepian. W przerwie zademonstrował swoje wirtuozerskie umiejętności, grając utwór George’a Gershwina. Akompaniował również świetnie śpiewającemu Marcinowi Domarzewskiemu. Obdarzony nie tylko głosem, ale i urodą młody muzyk wykonał dwie piosenki autorstwa poety-muzyka: „Tak potrzeba nam czułości” oraz na koniec zabawnego „Diabełka”.

Gdy umilkły ostatnie nuty, rozległy się owacje na stojąco. Bohaterom wieczoru wręczono wyjątkowo urodziwe żółte róże. Następnie posypały się liczne autografy i dedykacje, które MKD rozdawał w swoim tomiku poezji Romantica. Dochód z jego sprzedaży autor przekazał na konto chorego Igorka.

Pozostał niedosyt i żal, że to już koniec spotkania z poezją i muzyką Macieja Krzysztofa Dąbrowskiego oraz z tak pięknie czytającym jego wiersze Augustem Kowalczykiem.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz